Bobry z Małej

Oba zwierzęta dopłynęły do brzegu – tuż przy nasadzie pochylonego ku wodzie drzewa, na którym siedziałem. Wygramoliły się lekko kołyszącym ruchem na brzeg. Otrząsnęły się z wody. W padającym pod ostrym kątem słońcu wystrzelone w powietrze krople zaiskrzyły się jak wysypane z sakiewki diamenciki. Oba bobry zaczęły toaletę. Dbałość o stan futra to, obok jedzenia…

Oba zwierzęta dopłynęły do brzegu – tuż przy nasadzie pochylonego ku wodzie drzewa, na którym siedziałem. Wygramoliły się lekko kołyszącym ruchem na brzeg. Otrząsnęły się z wody. W padającym pod ostrym kątem słońcu wystrzelone w powietrze krople zaiskrzyły się jak wysypane z sakiewki diamenciki. Oba bobry zaczęły toaletę.

Dbałość o stan futra to, obok jedzenia i budowania, najważniejsza bobrza czynność. Ciało bobra jest pokryte błyszczącym, miękkim futrem. Składa się ono „z dwóch rodzajów włosów – puchowego i okrywowego. Te pierwsze są bardzo cienkie i jest ich nawet 20 tysięcy na centymetr kwadratowy skóry!1 Stanowią doskonałą izolację cieplną, kiedy grube i długie włosy okrywowe zamykają w nich pęcherzyki powietrza podczas zanurzania się zwierzęcia w wodę. Po wynurzeniu się wystarczy, że bóbr się otrząśnie, a całe futro odzyskuje błyskawicznie swoją sprężystość i puszystość. Aby jednak zachowywało swoje właściwości, musi być należycie pielęgnowane.

Jeden z bobrów usiadł na ogonie i zaczął masować futro na brzuchu. Istota pod drzewem skończyła masować futro na brzuchu i zabrała się do czesania przedramion, a później ud. Dłonie bobrów są bardzo czułe. Muszą wyczuwać najlżejsze zmiany siły i kierunku prądu wody, co pozwala im nie tylko znaleźć właściwe miejsce na tamę, ale też błyskawicznie ją naprawić w przypadku uszkodzenia. Na tylnej łapie mają specjalny, rozdwojony pazur, który pozwala im rozczesywać włosy. Bóbr skończył toaletę i rozejrzał się dookoła. Węszył, unosząc lekko nos. Nie zadzierał jednak głowy wysoko. Bobry ewolucyjnie dostosowane są do życia w wodzie. Ich wszystkie zmysły: wzrok, węch, słuch, znajdują się na dużej głowie w jednej linii. Dzięki temu mogą przy minimalnym wynurzeniu ocenić bezpieczeństwo na wodzie i brzegu. Ponieważ nie mają wrogów w powietrzu, nie spoglądają w górę. Mogłem więc podglądać go do woli!

To spotkanie pozostaje jednym z najsilniej wrytych w moją pamięć i serce. Nie planowałem go ani nie oczekiwałem. Może właśnie dlatego się wydarzyło?

To fragment z mojej książki Mała historia znikania.

Zapraszam do wejścia w całości. Książka we wszystkich księgarniach. Także jako eBook.

Czytaj więcej