Ależ się wymoczyłem, objadłem dziką kuchnią (zupa na pokrzywach i dzikie placki „ze wszystkiego”
), wyśmiałem, pogadałem, posiedziałem przy ogniu, pobobrzyłem, powędrowałem, wyspałem i nasłuchałem Doliny Pliszki w swoim najgłośniejszym czasie!!!! Ogromna wdzięczność Marta Jermaczek-Sitak za to, że wciąż Ci się chce krzewić w nas dzikość i gromadzić wspaniałych ludzi, ich duchy i istoty bardziej niż ludzkie w jednym kręgu ![]()
Jest MOC w tym zgromadzeniu i w tym miejscu.
Dzięki Kosobudki 3




