Skończyłem właśnie czytać Faronautów Adama Robińskiego.
No mamy polskiego MacFarlanea i powinniśmy być z tego dumne i dumni! Adam po raz kolejny pokazuje kunszt pióra i rasowe krajobrazopisarstwo, tym razem jeszcze mocniej splecione z perspektywą literacką, filozoficzną. Wszak Transtromer i Mann (ale nie tylko) jako przewodnicy wokół Bałtyku to wielka sprawa! Uwielbiam u Adama to, że zagląda niedaleko a odkrywa najdalsze. Dużo jest w tych esejach podróżowania w zakamarki nieoczywiste, które mnie mocno ruszają. Splatanie perspektyw myślenia góry, morświna i poety – tak! Myślę, że tego dziś potrzebujemy w pisaniu. Dziękuję Adam. Mam znowu apetyt na Bałtyk. Wszak to „nasze” morze… Dzielmy to samo dziedzictwo, jesteśmy polodowcowi. Mega polecam!
Dzięki Wydawnictwo Czarne![]()




