Partyzanka retencyjna

Taki powinien być każdy poniedziałek! Można a nawet trzeba masowo zasypywać rowy! Pewnie nie wiecie, że Partyzantka Retencyjna właśnie trafiła do mainstreamu! PROP Państwowa Rada Ochrony Przyrody – organ doradczy ministerstwa środowiska, właśnie wydała obszerną opinię na temat masowego i pilnego zasypywania rowów odwadniających w lasach. Przypomnijmy, że wg ostrożnych szacunków jest tam ok 100…

Taki powinien być każdy poniedziałek! Można a nawet trzeba masowo zasypywać rowy!

Pewnie nie wiecie, że Partyzantka Retencyjna właśnie trafiła do mainstreamu! PROP Państwowa Rada Ochrony Przyrody – organ doradczy ministerstwa środowiska, właśnie wydała obszerną opinię na temat masowego i pilnego zasypywania rowów odwadniających w lasach. Przypomnijmy, że wg ostrożnych szacunków jest tam ok 100 tysięcy!!! km rowów odwadniających. Dodajmy też, że w wielu wypadkach rowy odwadniające las prowadzą na okalające go łąki – tak jak np w Rezerwacie Łęgi Oborskie u nas w Konstancinie.

PROP napisał tak:

„Najczęstszą przyczyną degradacji mokradeł są wciąż funkcjonujące rowy odwadniające (”melioracyjne”), powstałe w czasach, kiedy wiedza o wartości przyrodniczej torfowisk i innych mokradeł była znikoma, a priorytetem było gospodarcze wykorzystanie tzw. nieużytków. Obecnie rowy te nadal funkcjonują, (…) dlatego najczęściej konieczne są działania zapobiegające utracie wody, polegające na blokowaniu rowów za pomocą prostych przegród, zastawek, odcinkowego zasypywania lub wypłycania, a optymalnie – całkowitego zasypania rowów. Także ROWY SUCHE przez większość roku mogą wymagać zablokowania, by uniknąć okresowego odpływu wody z torfowiska.”

Naukowcy wzywają do pilności i masowości: „Działania te muszą być podjęte MASOWO i PILNIE, mimo że nie dysponujemy pełnym i aktualnym rozpoznaniem rozmieszczenia, pełnymi ocenami stanu ekosystemów mokradłowych, ani nawet pełną i spójną dokumentacją rowów.”

Zwracają też uwagę na fakt, że podejmowane działania mają ewentualnie niski potencjał szkodliwości dla samej przyrody i do ich podjęcia nie są wymagane nadmierne analizy i zbyt długi czas. „Podstawowy poziom rozpoznania problemu – stwierdzenie objawów przesuszenia ekosystemu mokradłowego i obecność rowów go odwadniających – powinno w większości przypadków być wystarczające do podjęcia decyzji o wdrożeniu działań blokujących odpływ wody rowami, jeżeli jest to możliwe bez wpływu na grunty osób trzecich. Ryzyko popełnienia błędu przez zablokowanie rowu jest zwykle mniejsze, niż konsekwencje kontynuacji jego odwadniającego funkcjonowania.” Dodam tylko, że dokładnie o tym samym mówimy od dawna np z ekipą Wolne Rzeki Tu nie ma wielkiej filozofii a cel jakim jest zapobieżenie suszy i degradacji środowiska z tego podstawowego powodu – naprawdę uświęca w tym wypadku środki. Tym bardziej, że są one potencjalnie łatwo odwracalne a ich koszt materialny jest w wyjątkowo niski (łopata, worki jutowe i praca ludzi)

Nie ma dużego zaskoczenia w interpretacji przez PROP przepisów już istniejących: „Gdy wodę odprowadzają rowy będące własnością właściciela terenu przez który przebiegają, ich tamowanie jest możliwe na podstawie bardzo uproszczonych procedur.” Ale „Zasadna i potrzebna byłaby jeszcze zmiana art. 395 pkt 15 i 16 Prawa wodnego, rozciągająca uproszczony tryb postępowania nie tylko na przebudowę, ale także na likwidację rowów. (…) Nawet jednak w obecnym stanie prawnym, zaopatrzenie rowów w przegrody lub

zastawki, ich wypłycenie lub zatrzymywanie wody w rowach za pomocą środków tymczasowych w większości przypadków nie wymaga skomplikowanych formalności.”

Jednocześnie słuszne przypomnienie należy się temu, iż kwestia powyższa NIE DOTYCZY wód powierzchniowych, kanałów ani cieków naturalnych. Tam pracę zostawiamy bobrom!

A i o bobrach też jest 😃 „Zwracamy też uwagę, że przywracaniu uwodnienia mokradeł skutecznie służą także piętrzenia bobrowe. Ze względu na ich rolę środowiskową i znaczenie dla odbudowy zasobów

przyrodniczych, rozlewiska bobrowe na gruntach Skarbu Państwa powinny co do zasady być akceptowane, nawet gdy powodują pewne utrudnienia i straty. Uważamy za niestosowne, by podmioty państwowe odpowiedzialne za zarządzanie ekosystemami występowały o zgodę na rozbiórkę tam bobrowych, a tym bardziej o zgody na zabijanie bobrów.” Wybaczam eufemizm „niestosowne”.

A więc mamy to! Uzbrojone i uzbrojeni w przepisy prawa i łopaty w dłoni, idźcie rozpoznać teren. Rozmawiajcie ze swoimi samorządami, z leśnikami, z rolnikami. Na razie jedno jest pewne – to my, społecznicy zaczęliśmy tą rewolucję i jak widać to jedyna metoda która działa. Kontynuujemy, nie odpuszczamy. Może doczekamy czasu, kiedy gminy będą się chwalić wielkością retencji a nie długością rowów (jak to jest np w gminie Góra Kalwaria).

Czytaj więcej