No gdzie miałbym być, jak nie na Rzece?
To już zresztą nie pierwszy raz, kiedy na rzece spędzam swoje urodziny. Lubię spędzać czas z ludźmi, ze swoimi bliskimi. Ale to tutaj, na Rzece, najbardziej słyszę siebie. Mogę pozwolić się po prostu nieść. Czasem osiadam na mieliźnie. Czasem mnie obraca o sto osiemdziesiąt stopni.
Rzeka nie płynie pod górę. Czasem trzeba powiosłować, żeby wrócić tam, skąd przyszliśmy. Ale generalnie raczej trzymam się z prądem.




