S01E32: Od świtu do zmierzchu

Nie wiem, jak spędziłyście i spędziliście majówkę 2026 ale ja nurzałem się w dzikości. A właściwie w jej emanacjach dźwiękowych. Towarzysząc księżycowi od jego wschodu do zachodu w ciągu tej samej nocy wsłuchiwałem się w krajobrazy których nie zmąciłem ani jednym ludzkim słowem.

W zasadzie odzywam się tylko w dżinglu na czołówce… potem są już tylko one i oni. Co nie znaczy, że nie słychać w tych nagraniach ludzi i ich działalności… sama i sami zobaczycie. Zawładnęliśmy tym światem od powietrza po krajobraz i podziemia. Jeśli nas i naszej działalności nie widać to z całą pewnością słychać. Mimo to, zanurzcie się w tym dźwiękowym SPA bo nie wiem, jak długo będzie nam dane słyszeć takie dźwięki – słowika szarego, żurawii, czajek, kukułek, brzęczek, rokitniczek, kumaków nizinnych czy żab jeziorkowych. Ich domy znikają.Dokładnie w połowie, kiedy przechodzimy od świtu w kierunku zmierzchu, przygotujcie się na niespodziankę. Warto mieć słuchawki.

Można też słuchać tego nagrania do snu albo wtedy kiedy jest wyjątkowo trudno, źle i nie tak.

Przysiądźcie się. Jestem.