

Rdzenni mieszkańcy dzisiejszej ameryki północnej mówili o nim w języku ojibwe: Ode’imini-giizis, Księżyc Sercowej Jagody, Strawberry Moon, Truskawkowy Księżyc. Wschodził nad równiny i góry, kiedy zaczynały się zbiory dzikich truskawek – choć realnie były to poziomki. Michał Książek proponuje swojską nazwę Pełnia Świetlików. I coś w tym jest, bo kręta ścieżka wzdłuż Wisły, która prowadziła nas z faronautą Adamem Robińskim przez ciemność, oświetlona była mikroskopijnymi latarenkami. Być może jesteśmy ostatnim pokoleniem które je ogląda w takiej ilości…
Spałyście?
Spaliście?
Czy świetliki oświetlają Wam drogę?



